Fala pracowników ze Wschodu dopiero nadciąga

Niemal połowa Ukraińców chce wyjechać do pracy za granicę. Drugim najczęściej wskazywanym przez nich kierunkiem jest Polska.

Co roku zwiększa się liczba cudzoziemców ze Wschodu, którzy podejmują pracę w naszym kraju. Z danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej za pierwsze półroczne 2017 r. wynika, że liczba wniosków o wydanie zezwolenia na pracę przekroczyła już 117 tys.

W tym samym okresie w roku ubiegłym było ich o połowę mniej (50,6 tys.). Podobnie rośnie liczba oświadczeń o zamiarze powierzenia pracy obcokrajowcom. W pierwszym półroczu 2017 r. było ich już 947,9 tys. Natomiast od stycznia do czerwca 2016 r. zaledwie 634,3 tys. Pracę w Polsce najczęściej podejmują Ukraińcy. Ten boom to jednak dopiero początek.

Jak wynika bowiem z najnowszych danych ukraińskiej agencji badawczej Rating Group, aż 44 proc. mieszkańców tego kraju chciałoby wyjechać za granicę do pracy. Zdecydowanie częściej taką deklarację składają osoby do 35. roku życia – aż 68 proc. z nich chce pracować poza Ukrainą. Osoby planujące emigrację zarobkową najchętniej wyjechałyby do Niemiec (37 proc.), potem do Polski (26 proc.), Stanów Zjednoczonych (22 proc.) i Kanady (21 proc).

– Z badania wynika również, że już co trzeci obywatel Ukrainy chciałby wyjechać za granicę na stałe. Wśród młodych ludzi ten odsetek jest jeszcze wyższy i wynosi 54 proc. To bardzo dobra informacja dla naszego rynku pracy, bo teraz jak nigdy potrzebujemy młodych ludzi, którzy myślą o długodystansowej emigracji. Dotychczasowe warunki, które pozwalają Ukraińcom pracować najczęściej tylko przez pół roku w ciągu 12 miesięcy, to tylko doraźna pomoc. I choć jest dla wielu pracodawców nieoceniona, już niedługo może okazać się niewystarczająca. Dlatego powinniśmy dążyć do tego, żeby stworzyć Ukraińcom warunki do osiedlania się na stałe – mówi Krzysztof Inglot, prezes Personnel Service.

Co kusi Ukraińców do podjęcia pracy za granicą? Przede wszystkim wyższe zarobki – taką odpowiedź wskazało aż 72 proc. respondentów. Średnie wynagrodzenie na Ukrainie wynosi ok. 7 tys. hrywien, czyli ok. 960 zł. W większości krajów europejskich oferowane płace są kilkukrotnie wyższe.

– Pracownicy z Ukrainy zajmują głównie stanowiska niższego szczebla. Jeżeli jednak damy im większą możliwość osiedlania się w Polsce na stałe, niewątpliwie zauważymy zmianę. Pracodawcy mają bowiem problem z rekrutacją na stanowiska każdego szczebla. Jeżeli zostaną u nas dłużej, zaczną pracować w biurachjako menedżerowie czy specjaliści. Kluczowe są m.in.: dostęp do mieszkań, zarówno na wynajem, jak i zakup, dostęp do edukacji dla dzieci czy zabezpieczenie emerytalne – wylicza Krzysztof Inglot.

Zderzenie z rzeczywistością

Na to narzekają też przedstawiciele ukraińskich pracowników.

– Polska powinna zadbać o to, aby cudzoziemiec miał chociaż na początku zapewnioną pomoc tłumacza, został zapoznany z warunkami prawnymi podejmowania pracy itd. Polsce powinno zależeć na wykwalifikowanych pracownikach, którzy będą tu pracować i nie wyjadą za chwilę. Niestety, coraz więcej Ukraińców po przyjeździe do Polski woli pojechać dalej na Zachód, bo tam mogą więcej zarobić – mówi Jurij Kariagin, przewodniczący Międzyzakładowego Związku Zawodowego Pracowników z Ukrainy.

Dodaje, że wielu Ukraińców, z uwagi na brak pomocy ze strony państwa polskiego, trafia do szarej strefy.

– Pracują nielegalnie. Firmy nie płacą im wynagrodzeń. Trafiają do mnie osoby, którym pracodawcy zalegają z wypłatą 20 tys. zł. Są szantażowane, że jeżeli zgłoszą to np. Państwowej Inspekcji Pracy, to czeka ich deportacja. Trzeba ten problem jak najszybciej rozwiązać. Bo wszyscy na tym tracą, w tym budżet państwa, do którego nie są odprowadzane składki – dodaje Kariagin.

Wskazuje, że mimo iż wielu Ukraińców marzy o tym, aby pracować w Polsce, to zderzenie z rzeczywistością bywa okrutne.

– Uzyskanie zezwolenia na legalną pracę oznacza dla nich oczekiwanie w niekończących się kolejach do urzędów, które nie są przygotowane na tak duży napływ obcokrajowców. Obijają się o skomplikowane procedury, z którymi sami nie potrafią sobie poradzić – dodaje Kariagin.

Problemy mają też pracodawcy. Jak mówi Anna Rostocka, dyrektor Biura Międzynarodowej Organizacji do spraw Migracji w Warszawie, główne trudności związane z zatrudnianiem cudzoziemców to skomplikowana procedura oraz wydłużający się czas oczekiwania na dokumenty umożliwiające podjęcie przez nich pracy. Niektórzy przedsiębiorcy mogą w takiej sytuacji decydować się na zatrudnianie migrantów w szarej strefie.

– Badania przeprowadzone na zlecenie IOM wśród migrantów z Ukrainy wykazały, że co piąty z nich pracuje bez umowy, a 22 proc. padło ofiarą wykorzystania. Konieczne jest zatem podjęcie działań przez właściwe resorty rządowe, mających na celu usprawnienie procedur oraz skrócenie czasu oczekiwania na dokumenty – kończy Anna Rostocka.

Urszula Mirowska-Łoskot

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *